MARANA THA - katolicka wspólnota

czytelnia

"EUROPA JAKIEJ NIE ZNASZ" - Fragment (str.109-114)

Rewolucja seksualna

„Przypominają mi się alarmujące artykuły, które czytałem w Stanach Zjednoczonych na temat ceny, jaką społeczeństwo amerykańskie musi płacić za tzw. rewolucję seksualną. Polegała ona i polega na tej samej, obecnej dzisiaj we Francji, hałaśliwej propagandzie wolnej miłości oczywiście zmysłowej, odrzuceniu zasad dotyczących małżeństwa i życia seksualnego nauczanych przez Chrystusa i Apostołów (patrz Mt 5,27-32; Dz 15,29; 1 Kor 6,12-20; Ef 4,17-24 itd.), rozpowszechnianiu wszelkiego rodzaju pornografii w kinie i telewizji, w prasie i literaturze.

Od drugiej połowy lat sześćdziesiątych dzienniki i tygodniki amerykańskie coraz śmielej pisały o nowej erze w stosunkach między kobietą a mężczyzną oraz w dziedzinie seksu w ogóle, otwierały oczy swoim czytelnikom na wspaniałe drogi rozwoju, jakich nie miały poprzednie pokolenia zniewolone jakoby bezmyślnymi zakazami. Szczególnie dużo zyskiwały kobiety: dopiero teraz mogły stać się naprawdę sobą. Kluczowymi słowami w dziesiątkach artykułów w pismach dla kobiet były: „self-fulfillement” i „being more yourself”. Pisano o przełomowych odkryciach, np. w numerze Cosmopolitan ze stycznia 1977 roku czytelniczki dowiedziały się, że „seks z kimś, kogo nie kochasz, a więc seks bez lęku, że możesz zostać opuszczona, uzdalnia cię do większej radości niż z kimś, kogo kochasz”. A zatem będziesz najszczęśliwszą nie kochając nikogo i nie będąc przez nikogo kochaną. Jakie wspaniałe perspektywy! W tym samym piśmie z maja 1982 roku można było przeczytać: „My odkrywamy, że miłość i pożądanie nie są przeciwnościami, ale uczymy się także, że ich połączenie może być sztuczne. Nie jest wykluczone, że pierwszym krokiem prowadzącym do zharmonizowania będzie ich rozdzielenie”. Mówiąc innymi słowy: żeby jakieś dwie rzeczy były razem – trzeba je rozdzielić. Rewolucja nie tylko w życiu seksualnym!Powstała bogata pseudonaukowa literatura na temat seksu, w której z cała powagą przedstawia się uroki nowego wyzwolonego stylu życia, zachęca do zdrady małżeńskiej, do „małżeństwa otwartego” i grupowego.

Wyeksponowanie roli seksu nie wniosło bynajmniej do małżeństw oczekiwanego pokoju i zadowolenia. Zbadano, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych jednym z najczęstszych tematów poruszanych w pismach dla kobiet były konflikty małżeńskie. Stały się one tak dużym problemem, że już pod koniec lat sześćdziesiątych zajęli się nimi uczeni psycholodzy i socjolodzy. Zaczęto badać je w sposób naukowy. Wynikiem tych badań była metoda oczywiście naukowa uzdrawiania małżeństw – behavior marital therapy, w skrócie BMT. Jeżeli przed rewolucją seksualną małżonkowie mogli się porozumieć znając jedynie jakiś język nowożytny, to po rewolucji wielu z nich musi mieć dodatkowo pośrednika w postaci człowieka w białym kitlu. Ale i on niewiele pomaga, jeślim się weźmie pod uwagę, że na dwa małżeństwa w USA przypada jeden rozwód (według danych statystycznych z roku 1990). W co czwartej rodzinie (białych Amerykanów) dzieci wychowują się bez ojca.

Jest znamienne, że każdego roku od 3 do 4 milionów Amerykanek zostaje dotkliwie pobitych przez wyzwolonych z więzów starej etyki mężów i partnerów.Propagandę seksualizmu rewolucja seksualna wprowadziła do szkół. Jak inaczej bowiem nazwać opracowane przez „najlepszych fachowców” programy uświadamiania seksualnego dzieci zawierające głównie pouczenia o różnych „technikach” seksualnych i antykoncepcji? Nie ma tam wiele o dojrzewaniu, uczuciach i odpowiedzialności.Ażeby nie być gołosłownym, wspomnę tylko, że w sześcioletnim kursie jednego z najbardziej rozpowszechninych programów „edukacji seksualnej” Sex Information and Education Council of the United States (SIECUS) tylko jedna godzina lekcyjna przeznaczona jest na temat odpowiedzialności i szacunku dla partnera. Takie pranie mózgu nie mogło pozostać bez rezultatu. A jakie są rezultaty? Prasa amerykańska z końca lat osiemdziesiątych donosi o dwóch i pół milionach przypadkach chorób przenoszonych drogami seksualnymi wśród nastolatków Amerykańskich, około 20% chorych na AIDS zostało zarażonych w wieku szkolnym.

Już w drugiej połowie lat sześćdziesiątych liczba zachorowań na choroby weneryczne wśród młodzieży w USA wzrosła o 1000%. W studenckich ośrodkach zdrowia pojawiły się długie kolejki dziewcząt nerwowo rozstrojonych, szukających pomocy u psychiatrów, tysiące sfrustrowanych młodych ludzi zaczęło szukać w narkotykach ucieczki od rzeczywistości. Statystyki z lat osiemdziesiątych wykazują, że około 29 milionów młodych Amerykanów, tzn. prawie co piąty, było zmuszonych z powodu załamania psychicznego zasięgnąć porady u lekarza psychiatry. (…)

Według Douglasa R. Scotta,, Amerykanina, prezesa Life Decision International, propaganda antykoncepcji i aborcji uprawiana przez różne międzynarodowe organizacje planowania rodziny ma na celu napędzanie koniunktury koncernów produkujących środki antykoncepcyjne, a także czerpiących dochody z aborcji, takich jak między innymi: AT&T oraz Burger King. Aby produkcja środków antykoncepcyjnych przynosiła miliardowe dochody, konieczny jest rynek zbytu, wzbudzenie zapotrzebowania. Na XVIII Międzynarodowym Kongresie Rodziny w Warszawie (14-17 kwietnia 1994) Douglas R. Scott, pomimo, że jest ewangelikiem, zachęcał wszystkich do kierowania się zasadami etyki seksualnej głoszonymi przez Kościół katolicki.

Należy podkreślić, że pomimo propagandy antykoncepcji, wcale nie zmalała liczba niechcianych ciąż: 70% dzieci murzyńskich i 25% dzieci rodziców białych rodzi się poza małżeństwami, a liczba aborcji wzrosła nawet kilkakrotnie. Choroby kobiece prowadzące do bezpłodności względnie patologii ciąży wśród bardzo młodych kobiet przybrały rozmiary wprost epidemii. Wielu specjalistów nie ma wątpliwości, że jest to skutek nadużywania środków antykoncepcyjnych przez nastolatki i w ogóle zbyt wczesnego rozpoczynania życia seksualnego. Tego zdania jest między innymi William A. Fischer i Deborah M. Roffman, autorzy książki „Niebezpieczny okres dojrzewania”

Na fali rewolucji seksualnej doszło w Ameryce do zniesienia zakazów publicznej manifestacji homoseksualizmu. Powstały organizacje homoseksualistów starające się poprzez wpływ na oświatę, środki przekazu i instytucje religijne doprowadzić do powszechnego zaakceptowania „inności” jako normalność. Przeciwnicy nowego ładu – głównie Kościół katolicki – stał się celem zmasowanych ataków, jednocześnie pomnożono żądania: zaczęto domagać się uznania małżeństw jednopłciowych, a nawet prawa adopcji dzieci przez takie „małżeństwa”, czyli innymi słowy prawo do wychowywania nieletnich w takim samym duchu (oby następnym żądaniem nie było prawo do porywania dzieci!).

Kiedy mówimy już o zdobyczach homoseksualistów, nie możemy pominąć, choćbyśmy chcieli, problemu AIDS; ta niebezpieczna choroba powstała właśnie w tym środowisku.

Wydaje się, jeśli chodzi o AIDS, że społeczeństwa państw zachodnich, a także Polski, są niedoinformowane; nie zdają sobie sprawy z narastającego niebezpieczeństwa. Środki przekazu minimalizują możliwość zarażenia, tymczasem epidemia rozszerza się gwałtownie i zaczyna pochłaniać ofiary tam, gdzie się jej nie spodziewano. Obecnie wiadomo, że wirus HIF może żyć w warunkach niekorzystnych poza ciałem w temperaturze pokojowej do dziesięciu dni, że może być przenoszony nie tylko przez stosunki seksualne i przez krew, ale także przez ślinę, łzy i pot. Według znanego wenerologa brytyjskiego doktora Hojna Seale „Zakażenie wirusem AIDS jest potencjalnie śmiertelne dla wszystkich kobiet, mężczyzn, i dzieci, niezależnie od stylu życia i stopnia aktywności seksualnej”. Pokonanie AIDS jest tak bardzo trudne między innymi z tego powodu, że wirus HIF jest nieprawdopodobnie szybki w procesie reprodukcji oraz posiada zdolność nieustannych mutacji genetycznych. Z kolei ochroną przed zarażeniem utrudnia fakt, że nosiciel tego wirusa będący w stanie zarazić nim innych, może przez długi okres czasu, nawet cała lata, nie wykazywać żadnych objawów choroby.

Co należy zrobić, aby ustrzec przed niechybną zagładą już nie tylko tysiące, ale miliony? Przede wszystkim wskazać źródło plagi: AIDS rozszerza się głównie przez rozwiązłość seksualną, do której tyle kolorowych pisemek wprost nakłania. Ale mówienie o tym głośno może obrazić bożka seksu, może bardzo źle być przyjęte przez tych, którzy żyją z jego kultu. A jest ich wielu. Przecież najłatwiej zrobić pieniądze na ludzkich namiętnościach.”


Powrót do książek...>>  
Katolicka Wspólnota Modlitewna-Ewangelizacyjna - MARANA THA