MARANA THA - katolicka wspólnota

czytelnia

"Przyjście Pana w miasteczku Darłowo" - Fragment (str.78-80)

 

Taniec i śmierć

„Flet, cytry, lutnie, bębny – królewska kapela dzisiaj na przedzie. Muzyka porywa biesiadników. Oto tańczy księżniczka Salome. Kielichy puste. Ogień i burza, i cicha woda, motyl w kolorze tęczy. Wszystkie żywioły i wszystkie uczucia! Oprócz tego najważniejszego. Salome, tańcz! Nie daj melodii odpłynąć, nie daj zastygnąć ciału! Na skraju pustyni taniec o szczęściu. Królu, przedłuż ten sen!

- Bogini serc, weź połowę królestwa!
- Nie, nie chcę ziemi, chcę życia!
- Królu, zaczekaj z decyzją! Czy z powodu tańca, który cię zachwycił, ma umrzeć człowiek?
- Człowiek może umrzeć z każdego powodu. Widzę, że celem tego tańca była śmierć.
- Królu, niech twój zachwyt zamieni się w szczęście innych, nie okrywaj ludu żałobą!
- Nie wiem, co to jest szczęście.
- Zabijesz sprawiedliwego.
- Sprawiedliwi są niebezpieczni.
- Odtąd taniec stanie się dla ciebie przekleństwem.
- Już od dawna przekleństwo nie odstępuje mnie, jesteśmy przyjaciółmi.

Światło oświetla zimne kamienie – to jeszcze nie światło słońca.

- Czy to Ty, Synu Dawida?
- Nie, nie, proroku. To ja, kat – ktoś pragnie twojego życia. Janie, czy wiesz, że kiedyś cię szukałem?

Wody Jordanu patrzyły na mnie obojętnie. Słońce natomiast traktowało mnie jak wroga. Przyszedłem za późno. Mówili: zabrali Go. Jeszcze inni stali nad brzegiem, pokazywali ręką – tędy. A mnie drażniło moje własne imię. Już od dawna piękno zamieniam w brzydotę zupełnie bezwolnie. Wesoła pieśń ucieka przede mną jak spłoszony ptak. Nie potrafię się zachwycać. Podniósł się we mnie bunt. Przeciw komu? Przed kim mam wyznać mój grzech? Woda zabiera resztki nadziei razem z liściem oderwanym od łodygi kwiatu. I wtedy usłyszałem: jacyś ludzie z Galilei mówią o zbawieniu. Idź w górę rzeki!

- Poszedłeś? To był Jezus.
- Nie poszedłem. Twoje uwięzienie odebrało mi siłę. Stałem się pustką.
- Nie ma takiej pustki, której by Bóg nie chciał wypełnić. Nie wolno wątpić w Jego moc. On, aby stworzyć świat, posłużył się nicością.

Szedłem obcy przez ziemię jałową, skały ze mnie szydziły złe, że na próżno: stamtąd wszyscy wyszli. Niosłem bukłak z wodą i na plecach, w worku, suchary oraz księgę, a w niej takie zdanie: „Idź dalej!”. Jednak zjadłem cały chleb i wypiłem całą wodę, zanim doszedłem do środka pustyni. Czy o to chodziło, żebym, nic w worku nie miał?

Janie, oddałeś Mu rodzinę i dom – a On cię opuścił.
Jadłeś szarańczę i miód leśny – a On cię opuścił.
Zamiast miękkiej szaty nosiłeś wielbłądzią skórę – On zapomniał o tobie.
Wskazałeś Go ludowi – teraz wszyscy idą za Nim.

Dosyć! Już raz powiedziałem: Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał. (J 3,29-30).

- Janie, pozwól, że pójdziemy i spytamy Go: dlaczego zapomniałeś o Tym, którego prosiłeś o chrzest?
- Nie On nie zapomniał. Gdybym przestał Mu ufać, przestałbym żyć.
- Herod już wydał na ciebie wyrok, umrzesz z jego ręki.
- Jest śmierć i śmierć.
- A więc powiemy Mu tylko: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11,3).
- Janie, rozkaz króla przynagla.
Kat bierze topór. Cichną flety, cytry, lutnie, bębny, przerwa w tańcu.
- Kacie, gdy spełnisz swoją powinność, odszukaj Jezusa. To ten, o którym mówiłem: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów(Mk 1,7). Musisz koniecznie powiedzieć Mu: Jan do końca wierzył, że zbawisz lud swój od jego grzechów (por. Mt 1,21).

Widziałem, jak zstąpił na Niego Duch i słyszałem głos z nieba: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. (Mt 3,17).

Krew, wielka kałuża krwi rozlewa się po kamieniach.
Uczniowie Jana, ja Herod, chcę wam powiedzieć, że wasz Mistrz przesadził z tą krytyką króla, zawsze starałem się i będę się starał, aby w moim państwie przestrzegano tolerancji. (…)


Powrót do książek...>>
Katolicka Wspólnota Modlitewna-Ewangelizacyjna - MARANA THA